Dzieci z proukraińskimi poglądami stawały się celem rosyjskich służb specjalnych
19 lipca 2025 roku dyrektorka operacyjna Bring Kids Back UA, Daria Zariwna, poinformowała, że z tymczasowo okupowanych terytoriów oraz z Federacji Rosyjskiej udało się sprowadzić do Ukrainy 11 dzieci, i opublikowała ich zdjęcia na swoim kanale w Telegramie.
Z Rosji i spod rosyjskiej okupacji udało się sprowadzić z powrotem kilka grup ukraińskich dzieci. Część z nich była przesłuchiwana przez rosyjskich żołnierzy, niektórym odmawiano promocji do następnej klasy w szkole, niektóre bito za używanie ojczystego języka w przedszkolu, a niektóre po prostu wywieziono do Rosji. Charkowska Grupa Obrona Praw Człowieka opowiada historie dzieci, które w czerwcu i lipcu 2025 roku udało się uwolnić z rosyjskiego piekła.

Upokarzane i bite za język ukraiński

18 lipca poinformowano, że do Ukrainy udało się sprowadzić jeszcze jedną grupę dzieci z terenów okupowanych przez Rosję. Według szefa Biura Prezydenta Ukrainy Andrija Jermaka, dzieci, które odmawiały podporządkowania się zasadom narzuconym przez okupantów, stawały się celem rosyjskich służb specjalnych. Były prześladowane, przeszukiwane, przesłuchiwane i torturowane. „Jeden z chłopców stał się celem ataków tylko dlatego, że nie chciał uczyć się w rosyjskiej szkole. Najmłodsze uratowane dziecko to zaledwie trzyletnia dziewczynka – i nawet ona doświadczyła przemocy z powodu używania języka ukraińskiego. Wszystkie dzieci są już bezpieczne” – napisał Jermak.

Organizacja Save Ukraine opowiedziała więcej o uratowanych dzieciach. Było to możliwe dzięki inicjatywie Prezydenta Ukrainy „Bring Kids Back UA” oraz wysiłkom zespołu Save Ukraine. Wśród uwolnionych jest kilku 17-latków, którzy przeszli przez przesłuchania, przeszukania i prześladowania. Na przykład, na Władysława (imię zmienione ze względów bezpieczeństwa) ktoś doniósł do FSB za to, że ten odmówił uczęszczania do rosyjskiej szkoły. Policja przeszukała jego rodzinny dom, a jego matka została wezwana na komisariat i grożono jej odebraniem praw rodzicielskich, jeżeli syn nie zacznie się uczyć zgodnie z rosyjskim programem nauczania.

Dwóch innych nastolatków było przesłuchiwanych przez uzbrojonych rosyjskich żołnierzy, gdyż byli podejrzewani o współpracę z Siłami Zbrojnymi Ukrainy. Według Save Ukraine, ich przyjaciel został zakatowany na śmierć podczas przesłuchania, a ich bliska przyjaciółka została zgwałcona.

Mykoła Kułeba, założyciel organizacji Save Ukraine opowiadał wcześniej o dzieciach, które padły ofiarą przemocy seksualnej pod okupacją. Zwrócił uwagę na 17-letnią dziewczynę, która została wielokrotnie zgwałcona przez rosyjskich żołnierzy. Miasto, w którym mieszkała, stało się centrum rozmieszczenia rosyjskich żołnierzy. Dziewczyna bała się mówić o swoim doświadczeniu, ponieważ grożono jej rozstrzelaniem.

Jarosław stał się celem ataków, ponieważ jego ojciec i brat służyli w Siłach Zbrojnych Ukrainy. Ich dom został siłą przeszukany, grożono im śmiercią. Chłopak próbował się ukryć, jednak w końcu znaleziono go i zabrano na przesłuchanie.

Nawet trzyletnia Marusia była poniżana i bita w przedszkolu za mówienie po ukraińsku. W wyniku systematycznego znęcania się dziewczynka zaczęła się jąkać i potrzebuje teraz pomocy specjalisty. Na szczęście, tak jak pozostałe dzieci, Marusia jest już bezpieczna.


Nielegalne wywożenie dzieci do Federacji Rosyjskiej

19 lipca Daria Zariwna (dyrektorka operacyjna organizacji Bring Kids Back UA - przyp.) poinformowała, że z Federacji Rosyjskiej i okupowanych terytoriów udało się sprowadzić z powrotem 11 ukraińskich dzieci. Wśród nich znajduje się piątka rodzonych braci i sióstr, którzy zostali wywiezieni do Rosji w pierwszych dniach pełnoskalowej wojny. Dzięki ich starszej siostrze, która została w Ukrainie, dzieci mogły poinformować o chęci powrotu do ojczyzny. Organy rosyjskiej opieki społecznej przedłużały ten proces i próbowały wpłynąć na decyzję dzieci. Prace nad tą sprawą trwały ponad rok. Daria Zariwna podziękowała Państwu Katar za pośrednictwo oraz zespołowi Biura Rzecznika Praw Człowieka Ukrainy Dmytra Łubinca za ich stanowczość i wytrwałość.


Odmówiono mu promocji do kolejnej klasy, bo jest Ukraińcem

11 lipca Zariwna poinformowała również o uwolnieniu nastolatka, którego wieś znalazła się pod okupacją już w pierwszych dniach pełnoskalowej wojny. Starsi bracia chłopca służyli w Siłach Zbrojnych Ukrainy, przez co jego rodzina była stale zastraszana, przeszukiwana i kontrolowana. Niedługo przed osiągnięciem przez niego pełnoletności pojawiło się nowe zagrożenie – przymusowy pobór do armii rosyjskiej. Dzięki pomocy Ukraińskiej Sieci Ochrony Praw Dziecka, nastolatka udało się sprowadzić na terytorium kontrolowane przez Ukrainę.

Jeszcze wcześniej, 9 lipca, Zariwna poinformowała, że udało się ewakuować matkę z jej 13-letnią córką i dwoma synami w wieku 11 i 9 lat. Dzieci były stale nękane z powodu swojej proukraińskiej postawy. Nauczyciele w okupowanej szkole przeprowadzali z nimi rozmowy „wychowawcze”, zaniżali im oceny, a jednemu chłopcu odmówili promocji do kolejnej klasy, ponieważ jest Ukraińcem.

8 lipca dowiedzieliśmy się o powrocie kolejnej siódemki dzieci w wieku od 6 do 17 lat. Dzieci dorastały pod ciągłą presją: rodziny były zmuszane do wyrabiania rosyjskich dokumentów tożsamości, a dzieci pozbawiano dostępu do ukraińskiej edukacji. Okupanci grozili rodzicom, przeprowadzali przeszukania, a dostęp do pomocy medycznej i możliwość swobodnego przemieszczania się były niemal niemożliwe.


Grożenie śmiercią i przeszukania

Na początku lipca do Ukrainy udało się również sprowadzić grupę dzieci, które żyły pod okupacją w atmosferze strachu, propagandy i zakazów. 2 lipca Save Ukraine opowiedziała o uwolnieniu 17-letniej Kateryny, która otwarcie sprzeciwiała się wojnie i odmawiała noszenia symboliki kraju okupanta. Jeden z rosyjskich żołnierzy groził jej śmiercią, a trener boksu próbował wciągnąć ją do samochodu. Aby uchronić swoją rodzinę przed represjami, Kateryna musiała spalić swoje przechowywane od dzieciństwa wyszywanki i flagi.

Wtedy również uwolniono 16-letniego Jewhena, który przez trzy lata nie widział swojej mamy. Babcia chowała go w domu, żeby nie musieć go posyłać do rosyjskiej szkoły, a okupanci próbowali odebrać jej prawo opieki nad wnukiem.

Mała Maria przeżyła wysadzenie Kachowskiej Elektrowni Wodnej, śmierć zwierząt domowych, doświadczyła upokorzenia i przemocy. Opuszczając okupowane terytorium została doprowadzona do histerii, a jej matka była przesłuchiwana sześć razy i grożono jej zabiciem jej bliskich.


Próby odebrania dostępu do ukraińskiej edukacji

1 lipca Daria Zariwna opowiedziała o dwóch nastolatkach, których udało się wywieźć z okupowanych terytoriów. Jeden z nich spędził wraz z mamą trzy lata pod okupacją i odmawiał chodzenia do szkoły, w której uczono rosyjskiej propagandy. Drugi z nich jest absolwentem, który również zdecydował się opuścić strefę okupacyjną.

30 czerwca poinformowano o powrocie dwóch nastolatków w wieku 17 i 18 lat, którzy przez cały czas uczyli się w trybie zdalnym w ukraińskiej szkole i nie chodzili do rosyjskiej. Razem z nimi wróciła też 18-letnia dziewczyna – ona również odmawiała chodzenia do rosyjskiej szkoły i uczyła się zdalnie w ukraińskiej.

25 lipca Zariwna pisała o powrocie 17-letniego nastolatka, który od początku wojny przebywał w okupowanej wsi bez swojej rodziny. Jego matka i młodsza siostra znajdowały się na terytorium kontrolowanym przez Ukrainę i niemal całkowicie stracili ze sobą kontakt. Nastolatek został zmuszony do wyjechania do Rosji, skąd później szukał drogi powrotnej do Ukrainy.

Udało się także sprowadzić z powrotem młodych mężczyzn w wieku 18 i 22 lat. Pierwszy z nich opuścił zniszczoną przez okupantów wieś, gdzie znajdował się pod ciągłą presją i odmówił przyjęcia rosyjskich dokumentów tożsamości. Drugi z nich, 22-latek, niemal połowę swojego życia spędził pod okupacją od 2014 roku i ponad półtora miesiąca starał się dotrzeć na terytorium kontrolowane przez Ukrainę. Jego pierwsze słowa po przekroczeniu granicy brzmiały: „Nareszcie – moja ojczysta Ukraina”.


Nie pozwalano mówić „budź łaska” i uczono rozstawiać pułapki

12 czerwca organizacja Save Ukraine opowiedziała o 9-letniej Alinie, którą codziennie zmuszano do śpiewania hymnu Rosji, rysowania biało-niebiesko-czerwonej flagi i chodzenia do rosyjskiej szkoły. Za używanie ukraińskiego zwrot „budź łaska” grożono jej wpisem do oficjalnego rejestru “problematycznych osób”, a nauczyciele straszyli ją minami.

9-letni Kostia był bity i prześladowany w szkole za to, że jest Ukraińcem. Zmuszano go również do publicznych występów z portretem rosyjskiego żołnierza i do śpiewania pieśni o „zwycięstwach” w rosyjski Dzień Zwycięstwa, czego chłopiec nie miał prawa odmówić.

Inny chłopiec został trzykrotnie odwiedzony w nocy przez uzbrojonych funkcjonariuszy FSB, którzy dokonywali przeszukiwań, ponieważ jego rodzina nie zgodziła się przyjąć rosyjskiego obywatelstwa.

Uwolniona Jełena przebywała wcześniej w rosyjskich obozach „reedukacyjnych”, gdzie zmuszano ją do biegania z karabinem maszynowym, rozstawiania pułapek i kopania okopów. Doświadczyła też gróźb za polubienie w mediach społecznościowych zdjęcia z ukraińską flagą.

Prezes Save Ukraine, Mykoła Kułeba, opowiedział również o dziewczynce, która została zabrana siłą do obozu wojskowego w Federacji Rosyjskiej, gdzie de facto była szkolona na przyszłego żołnierza. Uczono ją nie tylko skakania ze spadochronem, ale także rozstawiania min przeciwpancernych. Według słów Kułeby, tego rodzaju „treningi” są częścią zaawansowanego programu dla nastolatków od 14 roku życia.

17-letni Jewhen spędził trzy lata niczym w więzieniu – każde pukanie do drzwi oznaczało dla niego zagrożenie. Rosyjscy żołnierze poszukiwali jego ojca i mogli włamać się do jego domu w środku nocy. Pomimo strachu, Jewhen poszedł do rosyjskiej szkoły, a zdalnie uczył się w ukraińskiej. Po powrocie do wolnej Ukrainy Jewhenowi udało się w końcu spotkać z bratem – żołnierzem, którego udało się wydostać z niewoli.

Autorka: Marina Gariejewa. Tłumaczenie: Aleksandra Pacak